Jesteśmy tak bardzo uzależnieni od internetu i różnych mediów, że to jest dla mnie przykre. Pamiętam czasy, gdy szukałam ucieczki na różnych aplikacjach. Cały dzień przed telefonem, czekanie na wiadomości, wszystko musiało być zrobione na już. 10h spędzonych przed ekranem telefonu byle trzymać coś w rękach, oglądać coś, czytać. To wyobrażenie, że gdy teraz się nie odezwiesz to świat nagle się załamie, zniknie i już nigdy nie wróci. Żyłam w klatce, z której nie chciałam wyjść. Miałam chorą wizję, że jeśli komuś nie odpisze tego samego dnia to zostanę sama. To wszystko wprowadza w nas straszny obłęd. Świat w mediach jest wyidealizowany, często przybiera dla nas postać arkadii, która nie ma zła. A jednak to zło jest wszędzie. Dorastanie polega na zrozumieniu, jak chcemy by wyglądało nasze życie. Powinniśmy wiedzieć, że internet jest przydatny jednak życie bez niego również istnieje, często nawet lepsze. Może to faktycznie wina telefonów, że ludzie stali się tacy znieczuleni i jednolici? Wystarczy, że filmik z jakimś nawykiem osiągnie sukces i nagle większość z nas uważa, że musi robić to samo by być kimś. Tak naprawdę potrzebujemy znać tylko i wyłącznie nasze potrzeby i na ich podstawie wyrobić sobie własną rutynę. Życie w prawdziwej rzeczywistości jest barwniejsze, ciekawsze i po prostu zdrowsze. Każdy z nas jest uzależniony od telefonu, jednak spędzanie przy ekranie 3h a 10h to naprawdę ogromna różnica i, myślę że nie tylko ja potrafię ją odczuć. Dorastanie to pogodzenie się, że wybiera się "brak czasu" albo poświęcenie całego siebie nawet w najmniejszym stopniu. Nie czuje się staro, jednak dostrzegam, że postrzegam świat inaczej, bo dorosłam zbyt szybko, kiedyś to był dla mnie komplement "jesteś bardzo dojrzała" - teraz jednak widzę jak brutalnie smutne są te słowa. Dorastanie po prostu otwiera oczy i pozwala lepiej słuchać, pozwólcie sobie ruszyć do przodu :*