Misie moje, flamme fatale zostało zakończone, wreszcie po latach bólu, płaczu i wylanych wyzwisk. Dziękuję każdemu kto przeczytał te kolejne wypociny, nawet jeśli nie wpadły mu w gusta.
Piszę to także po to, żeby powiedzieć że nie wiem jak będzie z następnymi książkami. Od storm in high heels męczę się z pisaniem i jeszcze nie ogarnęłam czy to kwestia tego co pisze, czy po prostu nie kręci mnie to już tak jak kiedyś. Mam w planach książkę, ale czy wyjdzie na światło dzienne to pokaże tylko i wyłącznie czas. Osobiście mam nadzieję na najlepsze i powrót do mojej pisarskiej bańki.
Dziękuję, że wciąż ze mną jesteście. Uwielbiam was niezależnie od tego czy pisze, czy też nie